Opis:
Książka wydana w 2001 roku, ale wciąż dostępna w naszej księgarni.
Od autora:
Budownictwo wojskowe II Rzeczypospolitej stanowi temat dotychczas zupełnie pomijany, ze szkodą oczywiście dla pełnej wiedzy o wysiłkach kolejnych rządów RP i w tej niewątpliwie ważnej dziedzinie, składającej się na pojęcie „Polski Zbrojnej".
Istotnym niewątpliwie czynnikiem wpływającym na wspomniany wyżej mankament był niezwykle ograniczony dostęp do materiałów obrazujących w różnych formach osiągnięte rezultaty, które w dużej mierze osłaniane tajemnicą wojskową pozostały do dzisiaj niedostępne. Nie ma też wątpliwości, iż część dokumentów z tego zakresu uległa zniszczeniu nakazanemu przez własne dowództwa lub została przejęta przez armie napastnicze - Wehrmacht i Armię Czerwoną.
Niniejsze opracowanie jest więc pierwszą próbą, z natury rzeczy niezwykle fragmentaryczną, pozwalającą na zorientowanie się w sposób poglądowy z prezentowanym tematem. „Polska Zbrojna" nie była sloganem, i dlatego posłużyła za tytuł popularnego pisma codziennego „poświęconego sprawom obrony państwa", wydawanego od 1921 r. z przerwą wojenną i następną od 1948 do 1990 r. Ta ostatnia przerwa wypełniona „Żołnierzem Wolności" była jednym z niezliczonych przykładów gwałtownego zrywania polskich komunistów z tradycjami Wojska Polskiego, utrwalonymi w II Rzeczypospolitej. W ślad za stalinowską nowomową wytaczano zbrodnicze procesy niemal wszystkim oficerom, którzy wywodzili się z przedwojennych korpusów osobowych, z Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych, a nawet tych, którzy zgłosili swój akces do pracy w Ludowym Wojsku Polskim.
Dyskryminacji podlegali też cywile, którzy w jakikolwiek sposób związani byli z budownictwem wojskowym oraz z przemysłem zbrojeniowym. Nie tylko inżynierowie i technicy, ale nawet robotnicy byli pozbawiani pracy w odbudowujących się zakładach przemysłu obronnego. Ci ludzie mili też poważne trudności w podejmowaniu pracy nawet w szkolnictwie zawodowym, począwszy od szkół zasadniczych a kończąc na wyższych uczelniach. „Polska Zbrojna" jest pojęciem wskazującym na wysiłki państwa i narodu opierania swojego bezpieczeństwa na masowym wciągnięciu w problematykę obronną wszystkich organizacji i instytucji działających w kraju, a więc nie tylko struktur sił zbrojnych. Proces ten rozciągał się nawet na skupiska polonijne poza granicami Państwa Polskiego.
Niepoślednią rolę w całokształcie tych zabiegów musiało oczywiście odgrywać szeroko pojęte budownictwo obronne, czy jak kto woli - wojskowe. Celowo pominąłem rok 1918, ponieważ połowa listopada i grudzień to okres improwizowania wojska. Dopiero sierpień 1919 r. wprowadza kraj (co prawda jeszcze bez granic) w odpowiednie regulacje wojskowo-prawne, na podstawie których następowała właściwa, ale też nadal nie pozbawiona improwizacji, organizacja Polskich Sił Zbrojnych.
Pomni tragicznych doświadczeń z przeszłości, tym razem z pełną determinacją, przystąpiliśmy do odradzania się militarnego ducha i tworzenia jego materialnej emanacji. Trzeba też było Józefa Piłsudskiego, jego mądrości i niczym nie zmąconej wiary w to, co stanowiło treść całego jego życia, by sprostać wyzwaniu historii, i to w tej materii, którą określamy zbrojnym ramieniem narodu. Jedynie Polska zbrojna mogła rozwiązać w latach 1918-1921 stojące przed nią „być, albo nie być". Jest coś niezwykłego w polskich narodowych dziejach, kiedy treść głoszonych poglądów, czy nawet haseł całymi wiekami nie traci na swojej aktualności. Bo oto wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski - twórca i realizator wielkich planów inwestycyjnych (Gdynia, COP i PWOP), ściśle związany przede wszystkim z obronnością kraju, w 1931 roku, w dobie światowego kryzysu pisał:
,,Przeżywamy takie wyjątkowe sytuacje, o charakterze dziejowym jak żadne dotąd. Na naszych barkach ciąży nieunikniona i wielka odpowiedzialność za przyszłe losy narodu i państwa. W ciągu miesięcy a nawet dni krystalizują się polityczne, społeczne i ekonomiczne fakty. Wielkość współczesnej historii, szybkie tempo często niebezpiecznych przemian, wymaga licznego zastępu ludzi o wybitnych walorach umysłowych, umiejących podejmować ryzyko działania, krytycznych działaczy społecznych i politycznych, głęboko etycznych i w pełni odpowiedzialnych za swoje czyny. Stąd też jest sprawą ważną, jakie refleksje i sądy wywołuje dana książka, na ile jej treść jest przydatna dla wzbogacenia nie tylko konkretnej wiedzy, ale i postawy określonej świadomością narodową i obywatelską". Czy tak przemawiamy i piszemy od przełomu zaistniałego w Polsce latem 1989 r.?
Sowietyzacja, praktykowana przez niemal pół wieku, poczyniła tak wielkie spustoszenia w mentalności przeciętnego Polaka, spowodowała tak wielkie luki w świadomości historycznej, iż wiele wody musi upłynąć aby nastąpiło dojście do jako takiej równowagi w postrzeganiu otaczającego nas świata. Komunistyczna indoktrynacja pozbawiła ludzi zarówno zdolności krytycznego myślenia, jak również wsączyła poglądy, których rodowód wypływał z woltariańskiego: „Kłam, kłam, aż coś z tego pozostanie".
Czytelnik obok wiadomości dotąd pomijanych lub w ogóle nie znanych napotyka na zupełnie nową jakość i rozmiary narodowego wysiłku w tworzeniu infrastruktury związanej z odrabianiem zacofania i zniszczeń w obrębie inwestycji obronnych i ściśle z nimi związanymi służbami inżynierskimi oraz wojsk saperskich. Poprzez znajomość dziejów zyskuje się niejako pomoc długiego łańcucha twórców żyjących w naszej pamięci. Fascynacja inżynierią wojskową, o którą szczególnie będzie chodziło w tym opracowaniu, nie obca już jest dzieciom, a cóż dopiero uczącej się młodzieży, nawet w czasach, których znamieniem staje się dążenie do rozbrojenia nie tylko atomowego, ale i konwencjonalnego. W historii Polski liczba znakomitych inżynierów i techników niewiele ustępuje liczbie wybitnych artystów, poetów i pisarzy, liczbie bohaterów narodowych. Sporo polskich osiągnięć wojenno-technicznych weszło na stałe do światowego dorobku. I wśród, podobnie jak wśród innych narodów, byli wielcy wynalazcy i racjonalizatorzy, ale gdy za granicą pielęgnuje się pamięć o znakomitych rodakach, my nie tylko o własnych zapominamy, co więcej, wręcz oskarżamy o nieudolność i zacofanie. Klasycznym tego przykładem jest pokutujące do dzisiaj spojrzenie na polską technikę wojenną w 1939 r. Nagminnie, w ciągu całych dziesięcioleci, mówiło się o naszej nędzy produkcyjnej, technicznej i doktrynalnym zacofaniu Wojska Polskiego. Ta opinia utytułowanych stopniami wojskowymi „znawców" problematyki wojskowej okresu międzywojennego była zwykłym bełkotem propagandowo-politycznym. Fakty prezentowane w tej książce w dużym stopniu będą zaprzeczeniem kłamliwych nawarstwień w omawianej dziedzinie. Ten stopień jest oczywiście wynikiem popularnonaukowego charakteru prezentowanych informacji i trudności w pełnym przedstawieniu osiągnięć z braku źródeł, o czym już była mowa we wstępnej części niniejszego tekstu. Dzisiaj z łatwością, bo istnieją na to niezaprzeczalne dowody, możemy stwierdzić, że poza Niemcami, w 1939 r. jedynie Polska, w miarę swoich sił i możliwości, była przygotowana do wojny, i że w jej 1000-letniej historii nigdy tak wiele i w tak krótkim czasie nie uczyniono, by kraj mógł sprostać historycznemu wyzwaniu. Niestety, wyrosłe na jej przeciwległych granicach dwa wielkie mocarstwa imperia-listyczne, dwa wielkie kamienie młyńskie w dodatku puszczone w ruch nie bez udziału Francji, Stanów Zjednoczonych i Anglii, nie mogły nie przesądzić o polskim losie, jeśli niczego nie chciało się uronić z własnej suwerenności państwowej i narodowej, nie mówiąc już o honorze (przemówienie min. J. Beckaz5maja 1939 r.).
Z pomocą polskim negatywnym opiniom o własnej armii poszli i znani skądinąd zagraniczni pisarze wojskowi. W książce F. O. Miksche: „Uwaga - broń atomowa" czytamy: ,,W roku 1939 Polacy przeciwstawili najeźdźcom 31 dywizji piechoty (powinno być 41), 12 brygad kawalerii (powinno być 13 i w tym 2pancerno-motorowe) i około 400 samolotów (powinno być 750). Polacy mogli przeciwstawić najeźdźcy tylko swą tradycyjną odwagę". Autor ani słowem nie wspomniał nic o polskiej broni pancernej liczącej ponad 1000 wozów bojowych. Niedoścignięci w dyskredytowaniu polskiego wojska okazali się W. Żukrowski i A. Wajda w filmie „Lotna", demonstrując obcinanie szablami armat czołgowych 76 mm. Nie można też pominąć opinii gen. Władysława Sikorskiego wypowiadanych na terenie Francji po kampanii 1939 r. Ten o wyjątkowej próżności wyższy oficer i mierny polityk, postrzegany w latach 1917-1918 - germanofil, zaś począwszy od lat 1921 do 1940 - frankofil i wreszcie jako zdecydowany angofil, a tuż przed śmiercią i rusofil, nie potrafił dostrzec, że przecież klęska armii, w której przez jakiś czas odgrywał nawet niepoślednią rolę, została zawiniona wyłącznie przez ohydną zdradę sojuszników. Dopiero klęska Francji i zaprzepaszczenie przez tegoż Sikorskiego pewnego polskiego dorobku wojskowego na jej terenie, wpłynęło na otrzeźwienie i zaniechanie szkalowania Piłsudskiego i Piłsudczyków.
Zawartość:
Od autora
I. Zarys techniki wojennej w Polsce do XIX wieku
II. Sytuacja gospodarcza i społeczna Polski w latach 1918 - 1919
III. Proces odradzania się Wojska Polskiego i jego rola w państwie
IV. Przechodzenie Polskich Sil Zbrojnych na stopę pokojową
V. Budownictwo obiektów koszarowych i bazowych
VI. Budownictwo Korpusu Ochrony Pogranicza
VII. Budownictwo służby zdrowia służb materiałowych i uzupełnień
VIII. Fundusz kwaterunku wojskowego i ochrony zabytków
IX. Budownictwo obiektów sportowych i przysposobienia wojskowego
X. Wzmożona rozbudowa przemysłu zbrojeniowego i jego efekty produkcyjne
UWAGA !
Jesteśmy w trakcie stałego rozszerzania naszej oferty, więc jeżeli nie znaleźliście Państwo na naszej stronie książki, której szukaliście, to skontaktujcie się z nami mailowo: pelta4@pelta.pl lub telefonicznie
(22) 827-66-14, (22) 828-57-78.
Może mamy tę pozycję na składzie lub możemy ją zamówić u wydawcy...
WAŻNA INFORMACJA !!!
INFORMUJEMY KLIENTÓW KSIĘGARNI STACJONARNEJ, ŻE Z DNIEM 15.01.2011 PRZENIEŚLIŚMY SIĘ NA PIERWSZE PIĘTRO